POWSINOGA-POWTÓRZENIE -performance drogi; 05-07.10

https://vimeo.com/109648955

https://vimeo.com/111502870


To była spontaniczna decyzja. Byłam cholernie zmęczona. 
... nie rozumiem czemu ciągle człowiek innym źle czyni i źle życzy....
Wyszłam w niedzielę rano, wróciłam w nocy z wtorku na środę. Trasa była ta sama co w ubiegłym roku. Wyjechałam jednak za Pabianice, by od razu znaleźć się na polach. Chciałam po prostu iść i <tam> w czystych przestrzeniach pobyć. Doszłam do Strzelec Wielkich, stamtąd PKS-em do Częstochowy (42km). PKS-em też później do Łodzi. Tak wyszło. Przeszłam około 100km, trochę mniej chyba. Dzień teraz krótszy, musiałam iść również zmrokiem, w totalnej ciemności. Co ciekawe w ogóle się nie bałam, szłam właściwie na pewniaka. Jestem wielkim szczęściarzem, w domach, w których nocowałam w ubiegłym roku, zostałam królewsko ugoszczona. DZIĘKUJĘ! Śpiewałam wszystkiemu żywemu i martwemu (motyl) co spotkałam. Myłam twarz rosą. Chodziłam też boso, ale tylko trochę. Jadłam stare odmiany jabłek. W domu u Tereski i babci Czesi na nowo wybrzmiały pieśni, których nauczyłam się tam w ubiegłym roku. Byłam rozpoznawana! przez osoby, którym ostatnim razem podarowałam kwiatka z bibuły - to były bardzo mocne (dla mnie) momenty. Ludzie sami do mnie podchodzili, gdy gdzieś we wsi odpoczywałam, albo ściskali, gdy wchodziłam do sklepu (miejscowość Żar). Pamiętali mnie z ubiegłego roku! Nie wyrzucili kwiatków, jakie rozdawałam w ubiegłym roku. W sklepie Pani Małgosia pokazała mi jak jej wypłowiał :-)  Powstały małe działania podczas wielkiej (dla mnie) drogi. Teraz wiem, że to dopiero początek lepiej poznanych znajomości. DZIĘKUJĘ! za wszystkie dobre słowa i myśli, i za pożyczony sprzęt :-) 3 dni wystarczą, by wrócić pełnym.
KOCHAM WIEŚ! Przyroda to POTĘGA!
Zostałam zaproszona na urodziny. Jadę, nie idę tym razem, wkrótce na nie  PKSem :-)
Powstała również gigantyczna dokumentacja. Teraz wiem, że za rok wyjdę znowu tą samą trasą. Chcę iść wtedy jeszcze dłużej. Chcę mieć więcej czasu na każde spotkanie.










Dzięki Tomkowi Kosińskiemu, Marcie Frej i Arterii wyszłam w tę drogę w ubiegłym roku. Działanie artystyczne przerodziło się w prywatną pielgrzymkę, a ta znów w działanie. To jest najlepsza rzecz jaka mogła mi się przytrafić


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz